wtorek, 30 lipca 2013

lekarzyna "specjalista"

Kolejny lekarz okazał się "lekarzyną".

Lekarz, który ma jakieś tam doświadczenie, i tzw " pozycję". Tak mnie wkurzył i zasmucił.
Nie udzielił mi informacji, nie zweryfikował diagnozy, nic zupełnie nic mi nie pomógł! nie dał recepty, nie pomógł poszukać innego lekarza, nie zrobił nic by mnie uspokoić, a ja mu jeszcze za to zapłaciłam 100zł!

Powiedział " cukrzyca ciążowa to jest pewnie , weź poszukaj sobie diety w internecie, pełno ich jest".

Szok!
Zero informacji o diecie, posiłkach, zasadach.
Zero informacji oo konsekwencjach choroby.
Zero informacji o tym co dalej robić.
Sama musiałam szukać diety, a czy dla mnie będzie odpowiednia? och... co go to obchodzi,
Co  ja przeżyłam, tylko ja wiem, co myślę. On zajęty jest "robieniem kasy".
Aż zastanawiam się nad sensownością wizyt u niego.
Sama muszę wszystkoego szukać, latać za glukometrami, nakłuwaczami , lancetami i paskami. Mało tego, za paski i lancety musiałam zapłacić 100% bo nie dął mi recepty, nic mi nie dał!
A jest różnica gdy za paski płaci się 45 zł, a gdy 4 jeśli jest ryczałt. A pasków idzie dużo.
Próba uzyskania informacji od położnej też nic nie dała, bo oczywiście- kogo obchodzi ktoś z problemami.
Położna na dodatek niezorientowana w temacie "cukrzyca".

 Ja: a jaki powinien być wynik w normie glukozy w cukrzycy ciążowej?
ona:  na czczo ma być do 100.
ja: a dolna granica?
ona: no.... no.... nie określa się.

Szok!!!

Jaki mamy personel medyczny- niedouczony!!!!!!

Oczywiście zakres jest taki:


II. u kobiet z cukrzycą przedciążową i ciążową




Glikemia na czczo i przed posiłkami
60-90mg/dl    (3,3-5,0mmol/l)
Glikemia po posiłku 
<120mg/dl    (6,7mmol/l)
Między 2.00 a 4.00 godz.
>60mg/dl    (3,3mmol/l)
Średnia dobowa glikemia 
95 mg/dl    (5,3 mmol/l
http://www.doz.pl/czytelnia/a1402-RSS

a jak ja mam np 46 w nocy albo na czczo czy przed posiłkiem, a po posiłku 144, to widać że coś jest nie tak, nie trzeba być geniuszem, ale jak widać ani na medycynie, ani na innych medycznych kierunkach nie wszyscy absolwenci są geniuszami .

I choć brak mi sił, wiem, że muszę robić wszystko by pomóc sobie, a przede wszystkim Dziecku.




piątek, 26 lipca 2013

dawne "miłości"

W drodze do szczęścia...
Co myśleć o dawnych "miłościach"?
Żałować , że straciło się czas,czy może cieszyć się, że jednak były emocje?
Czas- mija, minąłby i tak, a skoro nie poznaliśmy jeszcze wtedy tej ukochanej jedynej Osoby, to spotakliśmy tamtą osobę. Szukaliśmy, myśleliśmy wtedy, że to może akurat on, ona.Czy było to złe? Wszystko zależy od okoliczności, od tego kim była ta osoba, co wniosła w nasze życie. Jakie były to emocje i jak one zmieniły nas , nasze życie? Czy warto było? Czy jest co wspominać, czy szkoda wracać myślami?
Jakby nie było- każdy człowiek wnosi coś do naszego życia, od każdego się czegoś uczymy.
Od jednego nauczymy się czegoś dobrego, a od drugiego tego czego nigdy nie robić.
Jeden pozostawi miłe, ciepłe wspomnienie o sobie, a inny złość i smutek.
Różni są ludzie, tak jak różne są miłości, różne relacje.
W każdym bądź razie to co myślimy o tych dawnych " miłościach" powinno być wypowiadane z dużą rozwagą.
Bardzo nie podoba mi się gdy ktoś oskarża swojego byłego partnera wśród innych ludzi, za jego plecami, gdy nie ma możliwości zareagowania, skomentowania. Oczywiście, są sytuacje, że te negatywne komentarze są prawdziwe- bo ktoś pił, robił awantury itd. Są to skrajne sytuacje, ale niestety coraz częściej spotykane w naszym świecie. Mówię by z rozwagą wyrażać się w przypadku mniej dramatycznych sytuacji.
Może się zdarzyć, że za jakiś czas od rozstania- gdy emocje opadną, będziemy czyli niesmak sami do siebie, że kogoś zmieszaliśmy z błotem. Być może, pewnego dnia przyjdzie stanąć nam twarzą w twarz z kimś kogo "kochaliśmy i nienawidziliśmy". Warto wtedy wiedzieć, że my zachowaliśmy się fair.


wtorek, 23 lipca 2013

kredyt

Kredyt- czym jest? Czym nie jest?

Kredyt to zobowiązanie na lata, na 25, 30 lat...na całe życie.
Decyzja podjęta niemalże na wszystkie dni. Decyzja od której nie ma odwrotu.
Niektórzy mówią, że to "pętla na szyję", " nóż w plecy".
Dla innych to drzwi do wolności, to droga do samodzielności, do życia.
Dzięki niemu można kupić mieszkanie, mieć swoje własne cztery kąty i usamodzielnić się.
Pozornie kredyt ograniczając nasz budżet daje nam wolność- własny dom- własne życie.
"Wolność Tomku w swoim domku" :)
Nikogo nie trzeba przekonywać do zalet mieszkania "na swoim".

Choć te : "swoje" jest tylko pozorne bo jeszcze nie spłacone, ale zawsze jest się u siebie:)

Każdy sam musi podjąć decyzję i przeanalizować plusy i minusy jakie są w jego sytuacji, jego życiu.

Kredyt trzeba spłacać, ale czas mija... i tak minie...

czwartek, 18 lipca 2013

nerwy

W chwili obecnej nie udało mi się utrzymać ich na wodzy. Co prawda robiłam wszystko by tak było, ale niestety. Nie udało się.
Dlaczego?
Powód?
Jest jeden- inni ludzie.
Ciężko jest nie denerwować się gdy inni obarczają nas swoimi negatywnymi emocjami, toksycznym zachowaniem. Szczególnie ciężko jest gdy robi to kilka osób przez dłuższy czas, na zmianę lub na raz.
I choć starasz się powstrzymać myśli, słowa zostajesz tak sprowokowany że mówisz więcej niż ktoś oczekiwał usłyszeć.
prośba " nie denerwuj mnie" nie wystarczy.
Trzeba unikać tych osób i sytuacji do czasu aż staną się "bezpieczne" ( niedenerwujące).

środa, 17 lipca 2013

co zrobię


co zrobię:
- co chcę zrobić:
zdobędę siły poprzez : 
  1. zdobędę wiedzę ( dot tego co mnie czeka)
  2. zrobię plan działania- w razie czego
  3. przeanalizuję wydatki
  4. zrobię listy zakupów
  5. zacznę więcej rozmawiać- kontaktować z ludźmi (hm...)
  6. będę mniej denerwować innych ( mieć pretensje)
dzięki temu będę bardziej zaradna, a już na pewno bardziej przygotowana. 



podsumowując:
  1. wiedza
  2. plan
  3. wydatki
  4. listy
  5. ludzie
  6. nerwy

"entropia" zmian

" Entropia jest miarą stopnia nieuporządkowania układu. "


"Entropia jest funkcją stanu, która jest tym większa, im stan układu jest bardziej prawdopodobny (bardziej chaotyczny). Z kolei prawdopodobieństwo znalezienia się układu w danym stanie jest tym większe, im więcej jest możliwych sposobów, na które określony stan może być osiągnięty. Ponieważ stan o wysokim stopniu nieuporządkowania można uzyskać na dużo więcej różnych sposobów niż stan uporządkowany, to jest on bardziej prawdopodobny od stanu uporządkowanego. Entropia jest miarą nieuprządkowania stanu układu."

źródło def: http://sciaga.onet.pl/12581,60,166,105,1,22602,sciaga.html


Podoba mi się słowo entropia. Kiedyś uwielbiałam fizykę i doskonała byłam z tego przedmiotu- było to bardzo dawno temu. Dziś już tylko uwielbiam tę doskonałą dziedzinę. Niestety pamięć bywa ulotna...
Entropia. Mam wrażenie, że entropia mojego świata wzrasta- jest bardziej nieuporządkowany- bardziej nieprzewidywalny. Już czuję oddech na plecach zmian. Czuję je w kościach, rozpoznaję w biciu serca i wiem że z biegiem dni jestem coraz bliżej. 

Co zrobić?
Jaki mam na to wpływ? Co ja mogę zrobić?
Ja- nikt inny, tylko ja.
Istotne- co mogę zrobić w tej chwili a co za jakiś czas?
Pomimo lęku, obaw, niewiadomych powinnam się przygotować najlepiej jak potrafię z tym co mam, tam gdzie jestem. 
Udawanie, że coś samo się zadzieje i rozwiąże się samo nie ma sensu. To odsuwanie problemów i zwiększanie "entropii". 

  • Czas przyjąć do wiadomości- to już się dzieje.
  • Zmienia się.
  • Zmiany są nieuniknione.
  • Zmiany nie muszą być złe.
  • Zmiany są w porządku.
  • Zmiany czasami są wspaniałe.
  • Jedna ze zmian będzie spełnieniem marzeń
  • Będzie dobrze. 
  • Nie bój się!



sobota, 13 lipca 2013

1200zł

Czasami mam wrażenie, że świat oszalał a w szczególności ludzie.
Kiedyś zapytała mnie pewna kobieta z pracy, czy cieszę się że pracuję tu gdzie pracuję.
hmmm... zastanowiłam się skąd takie głupie pytanie z jej ust, to chyba złośliwość... i już wiedziałam, że nie docenia ludzi.
Oczywiście cieszę się z pracy, jest nawet ciekawa, pełna wyzwań, spotkań z ludźmi. Bywa też bardzo męcząca, stresująca i ciężka. To wszystko kumuluje się szczególnie wtedy gdy ktoś dojeżdża do pracy kilkadziesiąt kilometrów. Wymagania co do wiedzy wykształcenia są ogromne, odpowiedzialność też. Trzeba ciągle śledzić rozporządzenia, nowinki, doszkalać we własnym zakresie( bo na przełożonych nie zawsze można liczyć).
 A zarobki? na początek 1300 brutto, a potem 1580zł też brutto. na rękę zostaje 1200zł.
Odliczając koszty dojazdu ok  400 zł. to zostaje ok 800zł
Cieszyć się?
5 lat ciężkich studiów, gdzie miesiąc kosztował więcej jak obecne moje zarobki.
Dyplom mgr inż. Tyle lat wyrzeczeń, nauki, pracy, łez, wiary, że to się przyda, że będzie mi lepiej, wiary Bliskich, że znajdę dobrą pracę.
och!
Cieszę się na tyle na ile mogę- w dobie obecnego kryzysu,żyjąc w miejscu gdzie mało kto pracuje- żadna praca nie hańbi- nawet ta która wykonujemy prawie za darmo- liczy się też doświadczenie, zdobyta wiedza, opłacone składki ( choć nie wiadomo czy będą emerytury, eh...)...
Prawda jest taka, że z taką pensją człowiek niczego się nie dorobi- słyszałam to już nie raz- chyba że garba na plecach, albo podniszczy sobie zdrowie przez nerwy, stresy, odpowiedzialność i zmartwienia, że tak mało zarabia i na dodatek że jest nie sprawiedliwie taktowany.
Oczywiście, wiem, że kiedyś będzie trzeba zmienić pracę ( bo tak żyć się nie da, albo rozwiążą zakład), chyba żeby coś się zmieniło- podwyżki :)
Napawa mnie lękiem myśl szukania innej pracy, choć wiem że dobrze by było mieć pracę bliżej domu, lepiej płatną, mniej odpowiedzialną - lista życzeń jest dłuższa- ale po prostu-praca mogła by być lepsza.
Póki co mam czas by pomyśleć.

Święta prawda

źródło:http://demotywatory.pl/4168265/Boli-mnie-widok-ksiedza-w-najnowszym-modelu-samochodu-Rower-jest-dobry

Papież Franciszek:

"Pieniądz ma służyć, nie rządzić" - 16.05.2013.

"Kryzys ekonomiczny stał się przyczyną strachu i rozpaczy, zmniejszył radość życia a zwiększył przemoc i ubóstwo." -  16.05.2013. 

Wspaniała jest świadomość, że jest ktoś kto czuwa nad nami, kto chce to robić, nieść światło i nadzieję tym co potrzebują tego najbardziej. Każdy potrzebuje wierzyć, że jego życie ma sens, że cały ten świat ma sens. W obliczu takiego powszechnego niszczenia obrazu dobra w kapłaństwie ( tyle spraw je plami) jest ktoś kto chce sprawić by kapłan był prawdziwym kapłanem - mędrcem, nauczycielem, ascetą, sługą Bożym.

"...pomyślcie o dzieciach które umierają z głodu..."
Drodzy Kapłani pomyślcie o tym budując kolejne świątynie, kupując drogie auta, wydając pieniądze wiernych w sposób "nieoszczędny".

Najlepiej wszyscy o tym pomyślmy. Zapewne jest gdzieś ktoś kto potrzebuje naszej pomocy. Może  nie jest w tak dramatycznej sytuacji, ale może potrzebować naszego wsparcia, tak jak i my możemy potrzebować spotkania z tym Człowiekiem.


wtorek, 9 lipca 2013

pieniądze

Dlaczego ludzie, którzy mają więcej od innych muszą się nad nimi wywyższać?
Przecież pieniądze to nie wszystko.
Zawsze byli i są ci co mają więcej i ci co mają mniej.
Może nie pasuję do tego świata, bo coraz mniej go rozumiem... a może za bardzo...
Dlaczego człowiek nie jest wartością samą w sobie. Dlaczego nie ocenia się ludzi po czynach, słowach, życiu, zachowaniu. Teraz ocenią Cię po tym ile zarabiasz, co masz, czym jeździsz, jakie masz oszczędności, gdzie mieszkasz. Wartość "człowiek" uległa dewaluacji.  Oczywiście ocena nie uwzględnia czegoś takiego jak okoliczności, warunki wychowania, sytuacja materialna rodziców, ich stosunek do dzieci, miejsce urodzenia...to wszystko ma znaczenie, to wszystko wpływa na to co osiągnąłeś i kim jesteś. Nie każdy ma możliwość zamieszkać w drogim mieście, studiować, czy szkolić się na kilku kursasz- zwyczajnie, po prostu nie ma pieniędzy. Ludzie czasami walczą o przetrwanie- by mieć co zjeść, wykupić leki, zrobić opłaty... a ambicje  i marzenia mogą mieć wielkie. Los czasami uniemożliwia realizację wszystkich planów. Próżni, gnuśni bogacze, którym się udało zarabiać więcej starają się pokazać że znaczą coś więcej. Prawda jest jedna, znaczą tyle na ile potrafią być dobrymi ludźmi.
Często jest tak, że ten co osiągnął wszystko własnymi siłami, wie co to trud, ciężka praca, wartość pieniądza. Potrafi docenić człowieka, zna też sawoją prawdziwą wartość i nie gardzi tym co ma mniej. A ten co sukces zawdzięcza innym, znajomościom, pieniądzom rodziny, nie potrafi docenić tego i dlatego jest tzw bucem :)

Starajmy się by świat nie zwariował na punkcie pieniędzy i posiadania.

czwartek, 4 lipca 2013

czego nie łączyć ze sobą

Herbaty z cytryną
Znajdujący się w listkach herbaty glin łączy się z sokiem z cytryny. W ten sposób tworzy się cytrynian gliny, który odkłada się w mózgu i może prowadzić m.in., do choroby Alzheimera.

Herbaty z ciastem drożdżowym
Zawarte w herbacie garbniki ograniczają wchłanianie witaminy B1, która znajduje się w cieście drożdżowym. Witamina B1 korzystnie wpływa na układ nerwowy.

Pomidora z ogórkiem
Zielony ogórek zawiera enzym, który utlenia zawartą w pomidorze witaminę C (wzmacnia odporność). To samo dzieje się w połączeniu ogórka z: papryką, cebulą, cykorią, natką pietruszki czy sałatą.

Pomidora z twarogiem
Pomidor zawiera silne działające kwasy. Kiedy połączymy go z białym serem, to zawarty w nim wapń wejdzie w reakcje z tymi kwasami i wytworzą się nierozpuszczalne kryształki. Odkładają się one w stawach, blokują je a także przysparzają bólu podczas poruszania się.

Kawy i herbaty z nabiałem
Zawarty w kawie i herbacie kwas szczawiowy łączy się z wapniem znajdującym się w twarożku, jogurcie i serze żółtym. W ten sposób tworzą się szczawiany, które odkładają się w postaci kamieni w drogach moczowych. Natomiast wapń nie może być wykorzystany przez organizm, gdyż zostaje związany.

Warzyw kapustnych z rybami
Ryby morskie jak i owoce morze są źródłem jodu. Nie należy łączyć ich z warzywami kapustnymi (m.in. kalafior, brokuł, kapusta, brukselka), ponieważ wiążą jod i uniemożliwiają jego wchłanianie.

Olei z rybami
Korzystne działanie kwasów omega-3 mogą zaburzyć kwasy omega-6, których najwięcej znajduje się w oleju słonecznikowym i kukurydzianym. Kwasy omega-6: wzmacniają układ nerwowy, odżywiają skórę, włosy i paznokcie. Jednak podczas smażenia mogą zredukować działanie omega-3.

Mięsa z czerwonym winem
Zawarte w winie garbniki uniemożliwiają dobre wchłonięcie żelaza, które znajduje się w mięsie (szczególnie w wieprzowinie, wołowinie, dziczyźnie czy wątróbce).
Garbniki te znajdują się także w kawie i herbacie.

żródło:  cały artykuł pochodzi ze strony:  http://www.makelifefit.pl/

"lekarz...yna"

Czasami zastanawiam się czy lekarze pracują za karę? Czy nie potrafią odczuwać satysfakcji z tego, że leczą ludzi a przy okazji żyją na odpowiednio wysokim poziomie dzięki zarobionym pieniądzom.
Powinno się przeprowadzić dyskusję dlaczego niektórzy lekarze są tak bardzo  niemili dla swoich pacjentów? Być może nadmiar odpowiedzialności- w końcu odpowiadać za czyjeś życie, decydować o nim- o sposobie leczenia, wyborze drogi jaką pójść w leczeniu, postawieniu właściwej diagnozy... chociaż coraz mniej wydaje mi się to możliwe... większość których spotkałam nie wykazuje większego zainteresowania pacjentem. Potrafią nawet podczas wizyty- dzwonić w sprawach prywatnych, ustalać wakacje, spotkania. A pacjent który czekał kilka miesięcy na wizytę do "specjalisty" trwającą 15 min ( z czego sprawy prywatne lekarza to 5 min a 5 to sprawdzanie peselu itp uzupełnianie danych). A te 5 min to czas poświęcony pacjentowi.

 Czy można mówić o właściwej diagnozie gdy nie chce się zbadać pacjenta, poznać jego problemów zdrowotnych?

 I jak ma czuć się pacjent który czekał na wizytę, ba najpierw czekał- na możliwość zapisania się ( a bo teraz nie zapisują, o nie ma miejsc, bo przełom roku, zapisy od stycznia, nie od początku ale od 10, a potem się dzwoni i mówią, że zapisy od lutego itd). I  gdy udało się zapisać, czekał kilka miesięcy. W końcu w wyznaczonym dniu pojechał, czasami tłukł się kilkaset kilometrów na "wizytę do specjalisty". Podróż daleka wiadomo- dzień wolny pacjenta i czasami opiekuna pacjenta, w końcu mówimy o osobach chorych, nie każdy sam może podróżować. Pieniądze wydane na bilety czy paliwo. Poranne wstawanie, śniadanie w samochodzie czy autobusie. W końcu pacjent dociera do wojewódzkiego szpitala, czy jakiejś innej jednostki służby zdrowia. Po przeprawie przez rejestrację trafia pod gabinet, gdzie każdy wchodzi jak chce , a znajomi lekarza bez kolejki. Czekanie jest nieodłącznym elementem wizyty, oczywiście czeka, w końcu dzień wolny, koszty podróży no i zdrowie, zdrowie najważniejsze. Pacjent żyje myślą " ten lekarz mi pomoże, skieruje na badania, pomoże".
Wizyta. Na wizycie okazuje się , że lekarz planuje urlop, że zmęczony bo ma dużo chorych... A pacjent czuje się jakby był w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiedniej porze, a przecież czas i godzina są zgodne z tym co ma na kartce z rejestracji. To miał być jego czas- jego długo wyczekiwany czas. A ten czas zajmuje lekarz swoimi sprawami.
W końcu pacjent mówi z czym przyszedł, ale nie nie, nie może dokończyć, bo musi pani pielęgniarka sprawdzić pesel, bo musi adres zapisać itd Pacjent próbuje podejmować temat swojej osoby, ale czuje że nikogo to nie obchodzi. W końcu lekarz stwierdza, że inni czekają i że na pacjenta ma 15 minut a przerwy nie było dawno, więc może szybciej powie o co chodzi...a w myślach lekarz ma "idź już sobie".

Trochę bez sensu te całe leczenie gdy mamy takich lekarzy.
Szkoda że mojego bloga nie czytają;)
Powinno się coś zmienić w sposobie uczenia ludzi na lekarzy, w doborze osób, więcej psychologii, więcej bycia człowiekiem.

Oczywiście są też dobrzy lekarze, wybitni specjaliści, ale o nich innym razem.

kobieta w ciąży

Kobieta w ciąży może znieść tak wiele- wymioty przez cały dzień, zaparcia, hemoroidy, bóle głowy, brzucha, potrafi też żyć z dusznościami i biegać co 10 min do toalety siku... wypryski nie są już czymś niezwykłym i strasznym- zwykły objaw pracy hormonów. Swędzi skóra, rosną włosy na ręcach, brzuchu, skóra jest wysuszona....czekanie na rozstępy... Ciężarna, gdy musi leżeć to leży, gdy ma się oszczędzać, to oszczędza, nie przemęcza, choć wie i widzi że jej ciało słabnie, ulega "zniszczeniu " to co osiągnęła kiedyś ćwicząc, słabną mięśnie. W ciąży pogarsza się też wzrok, a zawroty głowy i skoki ciśnienia nie są niczym nadzwyczajnym. Czasami zdarza się tak, że w związku z działaniem hormonu rozluźniającego stawy, przesunie się dysk w kręgosłupie, że "skręci ciało i nie można się normalnie poruszać.  Boli biodro, ból promieniuje, nie można normalnie przemieszczać się. Nie można tego skutecznie leczyć w ciąży bo w ciąży leków przeciwzapalnych nie można. Kobieta w ciąży nie narzeka na pajączki, żylaki, wie że tak jest.


Mimo wszystko kobieta w ciąży jest najszczęśliwsza kobietą na świecie - dzięki Dziecku które nosi i dzięki miłości którą otacza ja i dziecko jej partner. Każdy ruch dziecka jest szczęściem, a każdy dzień do przodu przybliża do szczęścia, do spotkania.

(zdjęcie pochodzi ze strony:  http://bycwciazy.wordpress.com/bierne-palenie-nasila-zaburzenia-snu-u-kobiet-ciezarnych/)