niedziela, 22 grudnia 2013

czar

może  czar prysł

sama nie wiem
duszę się nie mogąc powiedzieć tego co czuję
duszę się nie mogąc usłyszeć tego co czuje ktoś inny
a mam uszy sprawne
 i język też...
żal mi siebie
reaktywna postawa
czarowanie

sobota, 21 grudnia 2013

środa, 18 grudnia 2013

warto przeczytać


"Po kilku tygodniach mija juz to 'baby boom' i wtedy telefon nie dzwoni juz tak czesto, nie slyszysz rowniez dzwonka, ktory mowi Ci, ze dostalas smsa. Nikt juz nie pyta jak sie czujesz, czy potrzebujesz pomocy? 
 Nikt nawet nie wpadnie na pomysl, by zaprosic taka Mame i Dziecko na spacer, by pogadac, zeby kobieta oderwala sie od tej codziennosci, 
Nieee, przeciez taka kobieta to juz tylko o pieluchach, kupkach i mleku, o tym jak to dziecko daje jej popalic, ze jest zmeczona i wogole wszystko zle i nie tak."
 
cytat pochodzi z bloga:
 
http://ourlittlerosie.blogspot.com/2013/12/matka-to-tez-przyjacioka.html?showComment=1387346443181#c6041214813565564047

On

On mnie zbyt często zawodzi
czasami się boję
to zły strach

wtorek, 17 grudnia 2013

niedziela, 15 grudnia 2013

kreatywność

zrobić coś z niczego
tworzyć
przekładać wizje na słowa rzeczy
działać
kreować

droga

„Ręka prowadzi linię. Linia prowadzi rękę. 
Szukamy drogi, którą zechcemy podążać. Szukamy drogi, która Nas poprowadzi”
http://walfot.blox.pl/2011/09/Reka-prowadzi-linie-Linia-prowadzi-reke-Szukamy.html

nieskońconość

ciągle zbliżamy się do niej
nie mogąc jej zdobyć
granica
 nieskończoność
wszechświat
życie
miłość

sobota, 14 grudnia 2013

co wiem o życiu

co ja wiem o życiu
nic
lub prawie nic
wszystko wiem
to co trzeba
chcę by żyła
długo i szczęśliwie
wiem tylko tyle
i aż tyle
to dobrze

piątek, 13 grudnia 2013

czas

http://szafunia.pl/1877-nieskonczonosc.html
"Czas – skalarna (w klasycznym ujęciu) wielkość fizyczna określająca kolejność zdarzeń oraz odstępy między zdarzeniami zachodzącymi w tym samym miejscu. Pojęcie to było również przedmiotem rozważań filozoficznych.
Czas może być rozumiany jako:
  • chwila, punkt na osi czasu,
  • odcinek czasu,
  • trwanie,
  • zbiór wszystkich punktów i okresów czasowych,
  • czwarta współrzędna czasoprzestrzeni w teorii względności.

Koncepcje czasu

W fizyce klasycznej jest samodzielną wielkością niezależną od innych wielkości biegnącą w takim samym rytmie w całym Wszechświecie. W mechanice relatywistycznej czas stanowi czwartą współrzędną czasoprzestrzeni, jego upływ zaś zależy od obserwatora i jest różny dla różnych obserwatorów.

...
Św. Augustyn rozważa w XI księdze Confessiones różne aspekty czasu. Wypowiada pogląd, że jest on bezcenny, nierozłączny ze zmianą (ruchem), stanowi pewien wymiar świata materialnego i wiąże się z przemijalnością. Teraźniejszość (to, co istnieje materialnie) jest dla niego czasem zauważanym (choć nieuchwytnym), przeszłość (to, co istniało) - pamiętanym, a przyszłość (to, co będzie istniało) - oczekiwanym; waha się jednak, czy te dwie ostatnie odmiany gdziekolwiek jeszcze (już) istnieją. Z całą pewnością stwierdza zaś, że czas stworzył Bóg, który znajduje się poza nim."


źródło:  http://pl.wikipedia.org/wiki/Czas

poniedziałek, 9 grudnia 2013

poród

czasami wspominam poród
nie to bym chciała
samo napada mnie
jak koszmar w nocy
szpital powiatowy
tylko położne
lekarz zapomniał o pracy i o życiu
spadało tętno
rósł strach
nie było krzyku
niepewność
pytanie bez odpowiedzi
proste pytanie
jedno
żyje?
cisza co aż bolała
ból
łzy moje
Jego łzy
dziwne terminy
intubacja
reanimacja
ciężka zamartwica
w końcu
powiedzieli że żyje
nieprzytomna
nie mogę zrozumieć co się stało
nie wierzę że to już
że urodziłam
że tak to wygląda
że Ona walczy
całą ciążę dbałam o siebie
dla Niej
a poród, poród to wszytko...
poród nas wykończył
ale nie na długo
bo trzeba było wziąć się w garść
być przy Niej
przy swym Serduszku
czekać
teraz mam żal
żal że to mnie spotkało
żal niewypowiedziany że On nic nie zrobił
żal do...
i czuję wielką wdzięczność
dzięki Bogu



niedziela, 8 grudnia 2013

codzienność

codziennie dziękuję za cud
codziennie boję się o Nią
ostatnio nawet boję się o siebie...
gdyby mnie zabrakło
Jej historia nie byłaby taka sama
dziękuję Bogu za życie
dwa życia
On i Ona

sobota, 7 grudnia 2013

za wczesnie... strach

3,5 tygodnia za wcześnie
ból
appgar 1
walka
intensywna terapia
miał być krzyk
tulenie było po kilku dniach
był strach
 niemoc
tygodnie w szpitalu
dom
 szpital
strach
łzy
 szczeście
Jej siła moja siłą
Ona moj cały świat

piątek, 20 września 2013

uffff

ufff
odetchnęłam :)

dziś czekam

Dziś cierpliwie czekam na wizytę do lekarza.
Mam ją dopiero wieczorem.
Boję się.
Boli mnie brzuszek.

W razie czego torba spakowana.

Właściwie to mam całą wyprawkę, oprócz kosmetyków ( tylko kupiłam Oliatum i sobie tantum rosa) i nie kupiliśmy zabawek.
Przydałyby się jakieś dla Niemowlaczka.
Ale co kupić?
Chyba na początek karuzela do łóżeczka i jakaś przytulanka???
I jeszcze przewijak - podobno potrzebny...

Oczekuję.... czekam....
muszę zająć myśli...


milczeć a unikać rozmowy

Milczenie dla przyjemności a unikanie rozmowy w chwili kryzysu-
(warto rozróżnić te dwie rzeczy)

Nie znoszę takich chwil gdy ktoś się nie odzywa bo :
- unika rozmaowy
- unika kofrontacji
- nie chce wiedzieć co się dzieje
- myśli, że tak będzie lepiej
itd.....

A ja myślę:
- lekceważy mnie
- nie zależy mu/ jej na moich uczuciach
- pomyliłam się co do oceny
-  czują samotność
- jestem zawiedziona
itd...

A powód?
Jaki jest powód?
Powiedz mi o tym.
Myślisz, że unikając konfrontacji będzie lepiej???

Niestety! Nie będzie!
Mów do mnie, mów mi co czujesz, mów też złe rzeczy, tylko nie oddalaj się...

czwartek, 19 września 2013

Fat killers- zabójcy tłuszczu

Program jak najbardziej trafiony. "Czegoś takiego" brakowało w telewizji. Ile to można oglądać (?) programy muzyczne, taneczne, talent show, dziwne historie tzw ukryte prawdy itp. W końcu poruszane są prawdziwe problemy ludzi- problem otyłości, nadwagi a co za tym idzie zdrowia, chorób, psychiki.
Ten program ma sens, ma misję, ma cel.
Śledzę  losy Uczestników ( wiem, że wszystko było wcześniej nagrywane), ale kibicuję Im i tym którzy biorą z Nich przykład i biorą się za siebie:)
Wiem, że ten program pomoże nie tylko tym co biorą udział, ale i tym co oglądają.
Polecam serdecznie.
Warto obejrzeć.

więcej na ten temat:
http://www.polsat.pl/Nasze_Programy,2846/Fat_Killers_Zabojcy_Tluszczu,1323187/index.html

36 tydz

Wczoraj - zgodnie z zaleceniami lekarza-odstawiłam wszystkie leki regularnie brane - fenofterol (6 razy dziennnie), Isoptin - 3 razy na początku, a potem 6 razy na dzień bo trzęsło, luteinę ( 3 razy), magnez 3 razy po 2 tabl, nospę...
Ufam Mu...
Pierwsza połowa dnia minęła normalnie.
Popołudnie przywitało mnie bólem brzucha.
Poratowałam się nospą max- niespecjalnie pomogła.
I tak całą noc...
W nocy znowu nospa i magnez. 
Boję się...
Teraz boli nieco mniej.
Postaram się nie ruszać niepotrzebnie.
To dopiero 36 tydzień.
Oby Dzidzia posiedziała w "Hotelu Mama" chociaż do końca37 tyg.
Byłoby cudnie.
Oby do jutrzejszej wizyty u lekarza- coś mi poradzi...

środa, 18 września 2013

Dziecko z nadwagą


Sprawa ta oburzała mnie i nie tylko mnie.
Kuratorka stwierdziła, że Babcia ( opiekun prawny) utuczyła wnuka Maćka
W końcu się wyjaśniło.
Dziecko zostanie z Babcią.
Zadziwiające jest to, że chcą dobierać dzieci z dobrych domów, gdzie Dziecko ma dobre warunki, jest kochane a nie zainteresują się takimi miejscami gdzie rzeczywiście jest patologia.
Taka kuratorka i jej podobni powinna zastanowić się nad swoim postępowaniem.
Być może chciała pomóc, a by wyrządziła dziecku taką krzywdę, szok!

pełno jest inf. na ten temat min tu:http://www.fakt.pl/Chca-mi-zabrac-wnuka-bo-jest-za-gruby-,artykuly,227038,1.html

"Przy Nim nie krępowałem się milczeć"

Jerzy Stuhr o Sławomirze Mrożku: "Przy Nim nie krępowałem się milczeć".

Wspaniałe słowa, wielkie słowa.
Milczeć z kimś gdy dwie osoby są z tego zadowolone to wspaniałe uczucie. 
Milczeć możemy pozwolić sobie tylko przy wyjątkowych osobach- tych co nas rozumieją, co troszczą się o nas, co cenią naszą osobę, znają, kochają...są nam bliscy.
Milczenie przy kimś bywa tak samo kojące jak rozmowa.
Nie każdy to rozumie.
Nie przy każdym można pomilczeć. Czasami nawet ktoś może nam zarzucić oskarżycielskim tonem, że zbyt mało mówimy, albo nie odzywamy się. Taka osoba nie zasługuje na to byśmy byli przed nią sobą, byśmy ujawniali swoje prawdziwe wnętrze, gdyż już tym przegrała na początku. To nawet nie wymaga komentarza, wystarczy.
Z drugiej strony- jeśli jest Człowiek z którym możemy i pogadać, pośmiać się i pomilczeć, czy wypłakać bez zbędnych kazań, słów, morałów, to ten człowiek zasługuje na uwagę, na czas, na serce, na nasze myśli.

Coraz mniej Polaków w Polsce

Organizacja ONZ podała, że w 2100 roku Polaków będzie 16 mln.
Sytuacja demograficzna Polski jest nieciekawa.
GUS na swej stronie podaje wiele "zastanawiających " faktów.

źródło: http://www.stat.gov.pl/gus/5840_648_PLK_HTML.htm

Jak widać społeczeństwo "starzeje się".
Dobrze, że długość życia wydłuża się, - Wspaniale, że dłużej możemy żyć wśród najbliższych.
Przykre jest to, że jest coraz mniej młodych Polaków.
Kto będzie pracował na Polskę?
Przyczyn jest wiele- nie raz były poruszane. Coś to dało?
Może coś da, coś się ruszy... są planowane karty dla rodzin 3+...
Czy to wystarczy?
Pewnie nie.
Młodym ciężko zdecydować się na dziecko gdy sytuacja finansowa jest niezadowalająca.
Często osobom z jednym dzieckiem jest równie ciężko jak tum z czwórką. Im nie należy się pomoc?
Myślę, że wszystkiemu winny wszechobecny brak godziwego wynagrodzenia za pracę i brak pracy.
Bo nie chodzi o jakąś jednorazową pomoc- jak becikowe, tylko o stały dopływ gotówki, o to by rodzic nie martwił się o podstawowe rzeczy dla swej pociechy, by też sam mógł się rozwijać, pracować, zapewnić byt rodzinie.
Nie znam się na polityce, jednak myślę, że urlopy rodzicielskie to dobry pomysł.
Przydałoby się też więcej żłobków, przedszkoli i by ich ceny nie były tak zaporowe.
Większa ( ukierunkowana, sprecyzowana) troska ze strony Państwa o Obywatela sprawiłaby , że Polacy byliby bardziej przywiązani do swego kraju.
 A tak jak kochać Państwo które ciągle czegoś oczekuje  od nas, a nie daje nic w zamian.
To "uczucie" wymaga wyrzeczeń.
Jestem patriotką i kocham swój kraj.
Jestem też realistką i  widzę, że zbyt mało, zbyt wolno i nieefektywnie pracują nasi "przedstawiciele wybrani w wyborach".
Na arenie politycznej ciągłe kłótnie, pomysły na zmiany ustaw "nieistotnych " w danej sytuacji- czyli odwracanie uwagi od rzeczy ważnych.
A człowiek?
Zwykły człowiek choć najważniejszy, wciąż jest na końcu...



wtorek, 17 września 2013

moje dzieciństwo

Dzieciństwo wspominam dobrze.

Miałam czas.
Byłam ciągle zajęta.
Czułam się szczęśliwa.
Rodzina.
Niektóre rzeczy potrafię docenić dopiero po latach.

Codzienność wśród zieleni.
Dom z sadem, ogrodem, przestrzeń.
Raj.
Wieś.
Czerwona  cegła i dachówka.
Kwitnący bez.
Pachnące papierówki.
Wiśnie rwane do kubeczka.
Kaczki, kury, gęsi.
Ukochane koty i mądre psy.
Bocian na stodole.
Maki w zbożu.
Owies na wietrze.
Ławeczka pod oknem.
Widok na jezioro.
W  jeziorze raki.
Łapanie ryb bez wędki.
Stara wierzba co ukrywała krasnoludki.
"Kukliczek"
Kamień na polu.
Wyprawa na grzyby.
....


mów czego chcesz

" I niektórzy życie całe pędzą tak przy sobie, a nie umieliby nawet powiedzieć, 
czego jedno chce od drugiego" 


Mów czego chcesz.
Przedstaw swoje oczekiwania.
Podziel się swoimi spostrzeżeniami.
Opowiedz o marzeniach.

"dół"

Mówimy:  " mam doła".
Gdy ja  "mam doła" zastanawiam się dlaczego tak jest. Co spowodowało, że moje samopoczucie spadło tak nisko. Mam tysiące myśli. Jedne pozytywne inne negatywne. Myśli o sobie, o życiu, o innych, o świecie, o sensie istnienia.... myśli dotykają wszystkiego- codzienności jak i istoty życia, duchowości... Wszystko sprowadza się do jednego - co sprawia, że nie w pełni czuję się szczęśliwa???
Co sprawia, że szukając szczęścia w codziennym dniu go nie znalazłam?
Poszukiwanie szczęścia, uczestniczenie w nim, obcowanie z nim, życie z nim, w nim.
Czuć je, oddychać nim...SZCZĘŚCIE...

Analiza:
Szczęście to czas.
Czas to życie.
Życie to droga.
....
Dlaczego w tym określonym odcinku czasu nie czułam się szczęśliwa?
Co spowodowało, że smutek zagościł w mym życiu?
Może coś zrobiłam, albo czego nie zrobiłam?
Może oddaliłam się od ludzi, którzy są dla mnie ważni...
Może zmarnowałam czas na rzeczy tj. układanie pasjansa....
Może za bardzo zamartwiam się zdrowiem, a może zbyt mało uwagi mu poświęcam...
Może byłam dla kogoś niemiła, a może ktoś dla mnie...
Może dotknęły mnie jakieś raniące słowa...
A może niespełnione marzenia się odezwały....
Może strach przed nieznanym... strach przed nieuniknionym.... strach przed spełniającym się marzeniem... strach przed szansą... strach przed zmianą....

Myślę, myślę, myślę....

A co Ty robisz gdy " masz doła"? O czym myślisz? Jak z niego wychodzisz? 

poniedziałek, 16 września 2013

Podejmowanie decyzji

Podejmowanie decyzji to bardzo trudna sprawa, wymaga dużo sił, zaangażowania, przemyśleń, oceny naszej sytuacji, analizy... bywa stresujące...
Jeśli nie podejmiemy decyzji nie zyskamy nic.
Pozostawanie w bierności nie przynosi nic dobrego.
Odwlekanie w czasie decyzji może spowodować, że drzwi się zamkną i droga w tę stronę stanie się trudniejsza, lub zniknie.
Niektóre decyzje, propozycje, pomysły- są ograniczone w czasie- często jest to bardzo krótki czas.
Wybór bywa trudny- często zmieni całe nasze życie.
Ważne by coś wybrać- świadomie.
Nie można mieć wszystkiego na raz.
Nie zawsze da się pogodzić różne obowiązki.
Trzeba wybrać.
Nieco odpuścić sobie, innym.
Podejmij decyzję- będąc na początku nigdy nie wiesz co przyniesie los.
Jeśli decyzja będzie korzystna dla Ciebie to fantastycznie, jeśli okaże się błędna to trudno, zdarza się, najważniejsze że nie uniknąłeś jej podjęcia- teraz będziesz mądrzejszy.
Człowiek uczy się na błędach- szczególnie swoich, a nie cudzych ( niestety).

Fajny demotywator znalazłam na ten temat:

http://demotywatory.pl/4206040/Brak-decyzji

źródło: http://demotywatory.pl/4206040/Brak-decyzji

piątek, 13 września 2013

czas mój a twój

Ktoś spytał dlaczego mnie nie odwiedzasz?
Dlaczego?
Dzwonisz, czasem napiszesz, ale nie przyjedziesz... liczysz na mnie, a wiesz, że teraz jestem " zamknięta w domu", że nie mogę zbyt dużo chodzić....
Nie będę się użalać nad sobą (!)
Rozumiem, że nie masz czasu ( wymówka nr 1), że musisz posprzątać w domu ( wymówka nr 2), że jesteś zmęczona po pracy, albo po dniu wolnym ( wymówka nr 3), że daleko- aż 30 km ( wymówka nr 4), że samej się nie chce jechać (wymówka nr 5), bo pogoda nieodpowiednia- wiosną było zbyt zimno, a latem zbyt duszno a teraz pada deszcz... i w sumie niedługo spadnie śnieg.... (wymówka nr 6)... itd....
Rozumiem, że każdy ma własne sprawy....
Oddalamy się...
Coś zrozumiałam.
Jak się chce to robi się wszystko by to zrobić!

wtorek, 20 sierpnia 2013

organizacja



Organizacja

"Jennifer Wagner Schmidt z JWS Interiors podkreśla, że mała przestrzeń jest funkcjonalna tylko, gdy utrzymujesz w niej idealny porządek. A to oznacza, że sprzątając nie możesz wrzucić wszystkiego do szafy i udawać, że nie ma problemu. Zorganizuj wnętrze szuflad jak profesjonalistka. Przy okazji pozbądź się rzeczy, których nie używasz"

źródło: http://www.papilot.pl/wnetrza/21556/7/Jak-urzadzic-male-mieszkanko-Osiem-SUPER-trikow-architektow-wnetrz-DZIALAJA.html

zorganizuj swoją przestrzeń
posprzątaj w domu ale też i w dokumentach, pilach na komputerze, balkonie, czy też zrób porządek ze swoim wyglądem, zdrowiem itd.

Organizacja.

czas

za 6 miliardów lat zginie nasz świat.
Słońce zamieni się w białego karła i nasz świat zniknie.
Czy jesteśmy gotowi? Na koniec świata? nie.
Czy jesteśmy gotowi  przyjąć to do wiadomości ?

czwartek, 1 sierpnia 2013

dorastanie


źródło:https://www.facebook.com/photo.php?fbid=516240521782996&set=a.422230287850687.98575.186823701391348&type=1&theater

wtorek, 30 lipca 2013

lekarzyna "specjalista"

Kolejny lekarz okazał się "lekarzyną".

Lekarz, który ma jakieś tam doświadczenie, i tzw " pozycję". Tak mnie wkurzył i zasmucił.
Nie udzielił mi informacji, nie zweryfikował diagnozy, nic zupełnie nic mi nie pomógł! nie dał recepty, nie pomógł poszukać innego lekarza, nie zrobił nic by mnie uspokoić, a ja mu jeszcze za to zapłaciłam 100zł!

Powiedział " cukrzyca ciążowa to jest pewnie , weź poszukaj sobie diety w internecie, pełno ich jest".

Szok!
Zero informacji o diecie, posiłkach, zasadach.
Zero informacji oo konsekwencjach choroby.
Zero informacji o tym co dalej robić.
Sama musiałam szukać diety, a czy dla mnie będzie odpowiednia? och... co go to obchodzi,
Co  ja przeżyłam, tylko ja wiem, co myślę. On zajęty jest "robieniem kasy".
Aż zastanawiam się nad sensownością wizyt u niego.
Sama muszę wszystkoego szukać, latać za glukometrami, nakłuwaczami , lancetami i paskami. Mało tego, za paski i lancety musiałam zapłacić 100% bo nie dął mi recepty, nic mi nie dał!
A jest różnica gdy za paski płaci się 45 zł, a gdy 4 jeśli jest ryczałt. A pasków idzie dużo.
Próba uzyskania informacji od położnej też nic nie dała, bo oczywiście- kogo obchodzi ktoś z problemami.
Położna na dodatek niezorientowana w temacie "cukrzyca".

 Ja: a jaki powinien być wynik w normie glukozy w cukrzycy ciążowej?
ona:  na czczo ma być do 100.
ja: a dolna granica?
ona: no.... no.... nie określa się.

Szok!!!

Jaki mamy personel medyczny- niedouczony!!!!!!

Oczywiście zakres jest taki:


II. u kobiet z cukrzycą przedciążową i ciążową




Glikemia na czczo i przed posiłkami
60-90mg/dl    (3,3-5,0mmol/l)
Glikemia po posiłku 
<120mg/dl    (6,7mmol/l)
Między 2.00 a 4.00 godz.
>60mg/dl    (3,3mmol/l)
Średnia dobowa glikemia 
95 mg/dl    (5,3 mmol/l
http://www.doz.pl/czytelnia/a1402-RSS

a jak ja mam np 46 w nocy albo na czczo czy przed posiłkiem, a po posiłku 144, to widać że coś jest nie tak, nie trzeba być geniuszem, ale jak widać ani na medycynie, ani na innych medycznych kierunkach nie wszyscy absolwenci są geniuszami .

I choć brak mi sił, wiem, że muszę robić wszystko by pomóc sobie, a przede wszystkim Dziecku.




piątek, 26 lipca 2013

dawne "miłości"

W drodze do szczęścia...
Co myśleć o dawnych "miłościach"?
Żałować , że straciło się czas,czy może cieszyć się, że jednak były emocje?
Czas- mija, minąłby i tak, a skoro nie poznaliśmy jeszcze wtedy tej ukochanej jedynej Osoby, to spotakliśmy tamtą osobę. Szukaliśmy, myśleliśmy wtedy, że to może akurat on, ona.Czy było to złe? Wszystko zależy od okoliczności, od tego kim była ta osoba, co wniosła w nasze życie. Jakie były to emocje i jak one zmieniły nas , nasze życie? Czy warto było? Czy jest co wspominać, czy szkoda wracać myślami?
Jakby nie było- każdy człowiek wnosi coś do naszego życia, od każdego się czegoś uczymy.
Od jednego nauczymy się czegoś dobrego, a od drugiego tego czego nigdy nie robić.
Jeden pozostawi miłe, ciepłe wspomnienie o sobie, a inny złość i smutek.
Różni są ludzie, tak jak różne są miłości, różne relacje.
W każdym bądź razie to co myślimy o tych dawnych " miłościach" powinno być wypowiadane z dużą rozwagą.
Bardzo nie podoba mi się gdy ktoś oskarża swojego byłego partnera wśród innych ludzi, za jego plecami, gdy nie ma możliwości zareagowania, skomentowania. Oczywiście, są sytuacje, że te negatywne komentarze są prawdziwe- bo ktoś pił, robił awantury itd. Są to skrajne sytuacje, ale niestety coraz częściej spotykane w naszym świecie. Mówię by z rozwagą wyrażać się w przypadku mniej dramatycznych sytuacji.
Może się zdarzyć, że za jakiś czas od rozstania- gdy emocje opadną, będziemy czyli niesmak sami do siebie, że kogoś zmieszaliśmy z błotem. Być może, pewnego dnia przyjdzie stanąć nam twarzą w twarz z kimś kogo "kochaliśmy i nienawidziliśmy". Warto wtedy wiedzieć, że my zachowaliśmy się fair.


wtorek, 23 lipca 2013

kredyt

Kredyt- czym jest? Czym nie jest?

Kredyt to zobowiązanie na lata, na 25, 30 lat...na całe życie.
Decyzja podjęta niemalże na wszystkie dni. Decyzja od której nie ma odwrotu.
Niektórzy mówią, że to "pętla na szyję", " nóż w plecy".
Dla innych to drzwi do wolności, to droga do samodzielności, do życia.
Dzięki niemu można kupić mieszkanie, mieć swoje własne cztery kąty i usamodzielnić się.
Pozornie kredyt ograniczając nasz budżet daje nam wolność- własny dom- własne życie.
"Wolność Tomku w swoim domku" :)
Nikogo nie trzeba przekonywać do zalet mieszkania "na swoim".

Choć te : "swoje" jest tylko pozorne bo jeszcze nie spłacone, ale zawsze jest się u siebie:)

Każdy sam musi podjąć decyzję i przeanalizować plusy i minusy jakie są w jego sytuacji, jego życiu.

Kredyt trzeba spłacać, ale czas mija... i tak minie...

czwartek, 18 lipca 2013

nerwy

W chwili obecnej nie udało mi się utrzymać ich na wodzy. Co prawda robiłam wszystko by tak było, ale niestety. Nie udało się.
Dlaczego?
Powód?
Jest jeden- inni ludzie.
Ciężko jest nie denerwować się gdy inni obarczają nas swoimi negatywnymi emocjami, toksycznym zachowaniem. Szczególnie ciężko jest gdy robi to kilka osób przez dłuższy czas, na zmianę lub na raz.
I choć starasz się powstrzymać myśli, słowa zostajesz tak sprowokowany że mówisz więcej niż ktoś oczekiwał usłyszeć.
prośba " nie denerwuj mnie" nie wystarczy.
Trzeba unikać tych osób i sytuacji do czasu aż staną się "bezpieczne" ( niedenerwujące).

środa, 17 lipca 2013

co zrobię


co zrobię:
- co chcę zrobić:
zdobędę siły poprzez : 
  1. zdobędę wiedzę ( dot tego co mnie czeka)
  2. zrobię plan działania- w razie czego
  3. przeanalizuję wydatki
  4. zrobię listy zakupów
  5. zacznę więcej rozmawiać- kontaktować z ludźmi (hm...)
  6. będę mniej denerwować innych ( mieć pretensje)
dzięki temu będę bardziej zaradna, a już na pewno bardziej przygotowana. 



podsumowując:
  1. wiedza
  2. plan
  3. wydatki
  4. listy
  5. ludzie
  6. nerwy

"entropia" zmian

" Entropia jest miarą stopnia nieuporządkowania układu. "


"Entropia jest funkcją stanu, która jest tym większa, im stan układu jest bardziej prawdopodobny (bardziej chaotyczny). Z kolei prawdopodobieństwo znalezienia się układu w danym stanie jest tym większe, im więcej jest możliwych sposobów, na które określony stan może być osiągnięty. Ponieważ stan o wysokim stopniu nieuporządkowania można uzyskać na dużo więcej różnych sposobów niż stan uporządkowany, to jest on bardziej prawdopodobny od stanu uporządkowanego. Entropia jest miarą nieuprządkowania stanu układu."

źródło def: http://sciaga.onet.pl/12581,60,166,105,1,22602,sciaga.html


Podoba mi się słowo entropia. Kiedyś uwielbiałam fizykę i doskonała byłam z tego przedmiotu- było to bardzo dawno temu. Dziś już tylko uwielbiam tę doskonałą dziedzinę. Niestety pamięć bywa ulotna...
Entropia. Mam wrażenie, że entropia mojego świata wzrasta- jest bardziej nieuporządkowany- bardziej nieprzewidywalny. Już czuję oddech na plecach zmian. Czuję je w kościach, rozpoznaję w biciu serca i wiem że z biegiem dni jestem coraz bliżej. 

Co zrobić?
Jaki mam na to wpływ? Co ja mogę zrobić?
Ja- nikt inny, tylko ja.
Istotne- co mogę zrobić w tej chwili a co za jakiś czas?
Pomimo lęku, obaw, niewiadomych powinnam się przygotować najlepiej jak potrafię z tym co mam, tam gdzie jestem. 
Udawanie, że coś samo się zadzieje i rozwiąże się samo nie ma sensu. To odsuwanie problemów i zwiększanie "entropii". 

  • Czas przyjąć do wiadomości- to już się dzieje.
  • Zmienia się.
  • Zmiany są nieuniknione.
  • Zmiany nie muszą być złe.
  • Zmiany są w porządku.
  • Zmiany czasami są wspaniałe.
  • Jedna ze zmian będzie spełnieniem marzeń
  • Będzie dobrze. 
  • Nie bój się!



sobota, 13 lipca 2013

1200zł

Czasami mam wrażenie, że świat oszalał a w szczególności ludzie.
Kiedyś zapytała mnie pewna kobieta z pracy, czy cieszę się że pracuję tu gdzie pracuję.
hmmm... zastanowiłam się skąd takie głupie pytanie z jej ust, to chyba złośliwość... i już wiedziałam, że nie docenia ludzi.
Oczywiście cieszę się z pracy, jest nawet ciekawa, pełna wyzwań, spotkań z ludźmi. Bywa też bardzo męcząca, stresująca i ciężka. To wszystko kumuluje się szczególnie wtedy gdy ktoś dojeżdża do pracy kilkadziesiąt kilometrów. Wymagania co do wiedzy wykształcenia są ogromne, odpowiedzialność też. Trzeba ciągle śledzić rozporządzenia, nowinki, doszkalać we własnym zakresie( bo na przełożonych nie zawsze można liczyć).
 A zarobki? na początek 1300 brutto, a potem 1580zł też brutto. na rękę zostaje 1200zł.
Odliczając koszty dojazdu ok  400 zł. to zostaje ok 800zł
Cieszyć się?
5 lat ciężkich studiów, gdzie miesiąc kosztował więcej jak obecne moje zarobki.
Dyplom mgr inż. Tyle lat wyrzeczeń, nauki, pracy, łez, wiary, że to się przyda, że będzie mi lepiej, wiary Bliskich, że znajdę dobrą pracę.
och!
Cieszę się na tyle na ile mogę- w dobie obecnego kryzysu,żyjąc w miejscu gdzie mało kto pracuje- żadna praca nie hańbi- nawet ta która wykonujemy prawie za darmo- liczy się też doświadczenie, zdobyta wiedza, opłacone składki ( choć nie wiadomo czy będą emerytury, eh...)...
Prawda jest taka, że z taką pensją człowiek niczego się nie dorobi- słyszałam to już nie raz- chyba że garba na plecach, albo podniszczy sobie zdrowie przez nerwy, stresy, odpowiedzialność i zmartwienia, że tak mało zarabia i na dodatek że jest nie sprawiedliwie taktowany.
Oczywiście, wiem, że kiedyś będzie trzeba zmienić pracę ( bo tak żyć się nie da, albo rozwiążą zakład), chyba żeby coś się zmieniło- podwyżki :)
Napawa mnie lękiem myśl szukania innej pracy, choć wiem że dobrze by było mieć pracę bliżej domu, lepiej płatną, mniej odpowiedzialną - lista życzeń jest dłuższa- ale po prostu-praca mogła by być lepsza.
Póki co mam czas by pomyśleć.

Święta prawda

źródło:http://demotywatory.pl/4168265/Boli-mnie-widok-ksiedza-w-najnowszym-modelu-samochodu-Rower-jest-dobry

Papież Franciszek:

"Pieniądz ma służyć, nie rządzić" - 16.05.2013.

"Kryzys ekonomiczny stał się przyczyną strachu i rozpaczy, zmniejszył radość życia a zwiększył przemoc i ubóstwo." -  16.05.2013. 

Wspaniała jest świadomość, że jest ktoś kto czuwa nad nami, kto chce to robić, nieść światło i nadzieję tym co potrzebują tego najbardziej. Każdy potrzebuje wierzyć, że jego życie ma sens, że cały ten świat ma sens. W obliczu takiego powszechnego niszczenia obrazu dobra w kapłaństwie ( tyle spraw je plami) jest ktoś kto chce sprawić by kapłan był prawdziwym kapłanem - mędrcem, nauczycielem, ascetą, sługą Bożym.

"...pomyślcie o dzieciach które umierają z głodu..."
Drodzy Kapłani pomyślcie o tym budując kolejne świątynie, kupując drogie auta, wydając pieniądze wiernych w sposób "nieoszczędny".

Najlepiej wszyscy o tym pomyślmy. Zapewne jest gdzieś ktoś kto potrzebuje naszej pomocy. Może  nie jest w tak dramatycznej sytuacji, ale może potrzebować naszego wsparcia, tak jak i my możemy potrzebować spotkania z tym Człowiekiem.


wtorek, 9 lipca 2013

pieniądze

Dlaczego ludzie, którzy mają więcej od innych muszą się nad nimi wywyższać?
Przecież pieniądze to nie wszystko.
Zawsze byli i są ci co mają więcej i ci co mają mniej.
Może nie pasuję do tego świata, bo coraz mniej go rozumiem... a może za bardzo...
Dlaczego człowiek nie jest wartością samą w sobie. Dlaczego nie ocenia się ludzi po czynach, słowach, życiu, zachowaniu. Teraz ocenią Cię po tym ile zarabiasz, co masz, czym jeździsz, jakie masz oszczędności, gdzie mieszkasz. Wartość "człowiek" uległa dewaluacji.  Oczywiście ocena nie uwzględnia czegoś takiego jak okoliczności, warunki wychowania, sytuacja materialna rodziców, ich stosunek do dzieci, miejsce urodzenia...to wszystko ma znaczenie, to wszystko wpływa na to co osiągnąłeś i kim jesteś. Nie każdy ma możliwość zamieszkać w drogim mieście, studiować, czy szkolić się na kilku kursasz- zwyczajnie, po prostu nie ma pieniędzy. Ludzie czasami walczą o przetrwanie- by mieć co zjeść, wykupić leki, zrobić opłaty... a ambicje  i marzenia mogą mieć wielkie. Los czasami uniemożliwia realizację wszystkich planów. Próżni, gnuśni bogacze, którym się udało zarabiać więcej starają się pokazać że znaczą coś więcej. Prawda jest jedna, znaczą tyle na ile potrafią być dobrymi ludźmi.
Często jest tak, że ten co osiągnął wszystko własnymi siłami, wie co to trud, ciężka praca, wartość pieniądza. Potrafi docenić człowieka, zna też sawoją prawdziwą wartość i nie gardzi tym co ma mniej. A ten co sukces zawdzięcza innym, znajomościom, pieniądzom rodziny, nie potrafi docenić tego i dlatego jest tzw bucem :)

Starajmy się by świat nie zwariował na punkcie pieniędzy i posiadania.

czwartek, 4 lipca 2013

czego nie łączyć ze sobą

Herbaty z cytryną
Znajdujący się w listkach herbaty glin łączy się z sokiem z cytryny. W ten sposób tworzy się cytrynian gliny, który odkłada się w mózgu i może prowadzić m.in., do choroby Alzheimera.

Herbaty z ciastem drożdżowym
Zawarte w herbacie garbniki ograniczają wchłanianie witaminy B1, która znajduje się w cieście drożdżowym. Witamina B1 korzystnie wpływa na układ nerwowy.

Pomidora z ogórkiem
Zielony ogórek zawiera enzym, który utlenia zawartą w pomidorze witaminę C (wzmacnia odporność). To samo dzieje się w połączeniu ogórka z: papryką, cebulą, cykorią, natką pietruszki czy sałatą.

Pomidora z twarogiem
Pomidor zawiera silne działające kwasy. Kiedy połączymy go z białym serem, to zawarty w nim wapń wejdzie w reakcje z tymi kwasami i wytworzą się nierozpuszczalne kryształki. Odkładają się one w stawach, blokują je a także przysparzają bólu podczas poruszania się.

Kawy i herbaty z nabiałem
Zawarty w kawie i herbacie kwas szczawiowy łączy się z wapniem znajdującym się w twarożku, jogurcie i serze żółtym. W ten sposób tworzą się szczawiany, które odkładają się w postaci kamieni w drogach moczowych. Natomiast wapń nie może być wykorzystany przez organizm, gdyż zostaje związany.

Warzyw kapustnych z rybami
Ryby morskie jak i owoce morze są źródłem jodu. Nie należy łączyć ich z warzywami kapustnymi (m.in. kalafior, brokuł, kapusta, brukselka), ponieważ wiążą jod i uniemożliwiają jego wchłanianie.

Olei z rybami
Korzystne działanie kwasów omega-3 mogą zaburzyć kwasy omega-6, których najwięcej znajduje się w oleju słonecznikowym i kukurydzianym. Kwasy omega-6: wzmacniają układ nerwowy, odżywiają skórę, włosy i paznokcie. Jednak podczas smażenia mogą zredukować działanie omega-3.

Mięsa z czerwonym winem
Zawarte w winie garbniki uniemożliwiają dobre wchłonięcie żelaza, które znajduje się w mięsie (szczególnie w wieprzowinie, wołowinie, dziczyźnie czy wątróbce).
Garbniki te znajdują się także w kawie i herbacie.

żródło:  cały artykuł pochodzi ze strony:  http://www.makelifefit.pl/

"lekarz...yna"

Czasami zastanawiam się czy lekarze pracują za karę? Czy nie potrafią odczuwać satysfakcji z tego, że leczą ludzi a przy okazji żyją na odpowiednio wysokim poziomie dzięki zarobionym pieniądzom.
Powinno się przeprowadzić dyskusję dlaczego niektórzy lekarze są tak bardzo  niemili dla swoich pacjentów? Być może nadmiar odpowiedzialności- w końcu odpowiadać za czyjeś życie, decydować o nim- o sposobie leczenia, wyborze drogi jaką pójść w leczeniu, postawieniu właściwej diagnozy... chociaż coraz mniej wydaje mi się to możliwe... większość których spotkałam nie wykazuje większego zainteresowania pacjentem. Potrafią nawet podczas wizyty- dzwonić w sprawach prywatnych, ustalać wakacje, spotkania. A pacjent który czekał kilka miesięcy na wizytę do "specjalisty" trwającą 15 min ( z czego sprawy prywatne lekarza to 5 min a 5 to sprawdzanie peselu itp uzupełnianie danych). A te 5 min to czas poświęcony pacjentowi.

 Czy można mówić o właściwej diagnozie gdy nie chce się zbadać pacjenta, poznać jego problemów zdrowotnych?

 I jak ma czuć się pacjent który czekał na wizytę, ba najpierw czekał- na możliwość zapisania się ( a bo teraz nie zapisują, o nie ma miejsc, bo przełom roku, zapisy od stycznia, nie od początku ale od 10, a potem się dzwoni i mówią, że zapisy od lutego itd). I  gdy udało się zapisać, czekał kilka miesięcy. W końcu w wyznaczonym dniu pojechał, czasami tłukł się kilkaset kilometrów na "wizytę do specjalisty". Podróż daleka wiadomo- dzień wolny pacjenta i czasami opiekuna pacjenta, w końcu mówimy o osobach chorych, nie każdy sam może podróżować. Pieniądze wydane na bilety czy paliwo. Poranne wstawanie, śniadanie w samochodzie czy autobusie. W końcu pacjent dociera do wojewódzkiego szpitala, czy jakiejś innej jednostki służby zdrowia. Po przeprawie przez rejestrację trafia pod gabinet, gdzie każdy wchodzi jak chce , a znajomi lekarza bez kolejki. Czekanie jest nieodłącznym elementem wizyty, oczywiście czeka, w końcu dzień wolny, koszty podróży no i zdrowie, zdrowie najważniejsze. Pacjent żyje myślą " ten lekarz mi pomoże, skieruje na badania, pomoże".
Wizyta. Na wizycie okazuje się , że lekarz planuje urlop, że zmęczony bo ma dużo chorych... A pacjent czuje się jakby był w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiedniej porze, a przecież czas i godzina są zgodne z tym co ma na kartce z rejestracji. To miał być jego czas- jego długo wyczekiwany czas. A ten czas zajmuje lekarz swoimi sprawami.
W końcu pacjent mówi z czym przyszedł, ale nie nie, nie może dokończyć, bo musi pani pielęgniarka sprawdzić pesel, bo musi adres zapisać itd Pacjent próbuje podejmować temat swojej osoby, ale czuje że nikogo to nie obchodzi. W końcu lekarz stwierdza, że inni czekają i że na pacjenta ma 15 minut a przerwy nie było dawno, więc może szybciej powie o co chodzi...a w myślach lekarz ma "idź już sobie".

Trochę bez sensu te całe leczenie gdy mamy takich lekarzy.
Szkoda że mojego bloga nie czytają;)
Powinno się coś zmienić w sposobie uczenia ludzi na lekarzy, w doborze osób, więcej psychologii, więcej bycia człowiekiem.

Oczywiście są też dobrzy lekarze, wybitni specjaliści, ale o nich innym razem.

kobieta w ciąży

Kobieta w ciąży może znieść tak wiele- wymioty przez cały dzień, zaparcia, hemoroidy, bóle głowy, brzucha, potrafi też żyć z dusznościami i biegać co 10 min do toalety siku... wypryski nie są już czymś niezwykłym i strasznym- zwykły objaw pracy hormonów. Swędzi skóra, rosną włosy na ręcach, brzuchu, skóra jest wysuszona....czekanie na rozstępy... Ciężarna, gdy musi leżeć to leży, gdy ma się oszczędzać, to oszczędza, nie przemęcza, choć wie i widzi że jej ciało słabnie, ulega "zniszczeniu " to co osiągnęła kiedyś ćwicząc, słabną mięśnie. W ciąży pogarsza się też wzrok, a zawroty głowy i skoki ciśnienia nie są niczym nadzwyczajnym. Czasami zdarza się tak, że w związku z działaniem hormonu rozluźniającego stawy, przesunie się dysk w kręgosłupie, że "skręci ciało i nie można się normalnie poruszać.  Boli biodro, ból promieniuje, nie można normalnie przemieszczać się. Nie można tego skutecznie leczyć w ciąży bo w ciąży leków przeciwzapalnych nie można. Kobieta w ciąży nie narzeka na pajączki, żylaki, wie że tak jest.


Mimo wszystko kobieta w ciąży jest najszczęśliwsza kobietą na świecie - dzięki Dziecku które nosi i dzięki miłości którą otacza ja i dziecko jej partner. Każdy ruch dziecka jest szczęściem, a każdy dzień do przodu przybliża do szczęścia, do spotkania.

(zdjęcie pochodzi ze strony:  http://bycwciazy.wordpress.com/bierne-palenie-nasila-zaburzenia-snu-u-kobiet-ciezarnych/)

środa, 26 czerwca 2013

Odwaga, a przebojowość

Odwaga, a przebojowość
Warto być przebojową osobą. Warto mieć odwagę. Wiąże się to też z tym, by nie bać się zmian ( o których pisałam wcześniej).
Jak tego dokonać?
Myślę, że "z tym" trzeba urodzić się, a potem mieć " to" pielęgnowane przez rodziców.
To takie małe dziecko co idzie przed siebie, nie bojąc się że mama zniknęła za rogiem; to taki nastolatek co mówi co myśli i taki dorosły co osiąga więcej od tych bojaźliwych rówieśników.
Zastanawiając się bardziej.... dochodzę do wniosku, że jednak można nad tym popracować i co nieco zmienić, udoskonalić w swym postępowaniu, myśleniu. Możemy bardziej otworzyć się na świat, ludzi, sytuacje, okazje, problemy, myśli, słowa.
Tak, możemy coś zrobić.

wtorek, 25 czerwca 2013

"odwiedziny"

Nie rozumiem po co ludzie zawracają komuś głowę mówiąc, że przyjadą, że tak bardzo chcą nas odwiedzić. Mało tego,  piszą, że może w przeciągu tygodnia, no może dwóch wpadną. A Ty myślisz- no fajnie, pogadamy, dawno się nie widzieliśmy, miło będzie. A tu mija te dwa tygodnie i nic z tego, nawet nie ma telefonu, czy smsa z przeprosinami, że nie udało się znaleźć czasu by spotkać się. Świat cierpi na brak kultury, a niektórzy są tego wspaniałym przykładem.
Pamiętaj, jak się umawiasz to konkretnie- gdzie i kiedy, na którą godzinę. Jeśli wiesz że się spóźnisz, to zadzwoń, jeśli coś Ci po drodze wypadło ( wiadomo, zdarza się) to napisz, zadzwoń- odwołaj lub przełóż spotkanie. Nie sprawiaj by inni byli tobą zawiedzeni i byś sam nie czół się jak nic nie warty kłamca. Pamiętaj!

Zmiany

Dlaczego tak bardzo boimy się zmian?
Dlaczego każda myśl, że coś mogłoby zaburzyć rytm dnia codziennego jest jak grom z nieba, jak porażenie piorunem?
Dlaczego nie potrafimy dostrzec możliwości w zmianach, które mogłyby nam pomóc?
No i dlaczego zawsze zmiany mają być niekorzystne?
Wiadomo człowiek nie lubi się bać, nie chce żyć w niepewności. Mówi się nawet z pokoleniana pokolenie, że lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu. Lepiej pracować za parę złotych i żyć w biedzie, niż szukać szczęścia gdzie indziej? Przyzwyczajenie to potężna siła. Boimy sie zmiany miejsca zamieszkania, zmiany uczuć, pracy, otoczenia, codzienności... boimy się nawet utraty kontaktów, które i tak czasmi istnieją tylko pozornie. Boimy się, stresujemy i nie potrafimy zrozumieć, że się mylimy. A mylimy się myśląc, że lepiej nam będzie uciekać przed "intensywnością życia".
Sama się boję zmian, choć w swych marzeniach jestem przebojowa i odważna, chętna na zmiany, wyzwania, nowe doświadczenia, cuda życia. Staram sie odpierać atak codzienności by mnie nie zjadła tak jak zjada mnie czasami lęk przed niepewną przyszłością.

niedziela, 16 czerwca 2013

Samotności kęs

Samotność... dopada mnie z zaskoczenia, powala na ziemię i dusi,że aż tchu mi brak.
Zastanawiające jest to, że jest tylu ludzi na świecie a mimo to czujemy się samotni. Bywa tak że nie możemy sobie z tym uczuciem poradzić- uczucie osamotnienia, niezrozumienia... uczucie półprawdy -  niby przyjaciel a niby nie. Kiedy Ty byłeś mu potrzebny-byłeś dla niego, kiedy tobie jest potrzebny ( choćby po to by wysłuchał cie) go nie ma... i po co te wielkie wyznania "zawsze będziemy się odwiedzać, pisać , dzwonić".
Nie ma co się łudzić czas ludzi zmienia- najczęściej na gorsze, tylko niektórzy pozostają bez zmian, a część potrafi nawet zmienić się na lepsze.
Nie oszukujmy się, jeśli nie dajemy to i nie otrzymamy, jeśli nie damy się wykorzystać to i my nie wykorzystamy nikogo? Ale słowa. Wykorzystać.  hm... tak poniekąd tak się czuję. Tyle czasu zostało poświęcone ludziom, którzy na to nie zasługiwali, tyle cudzych problemów zostało wzięte na moje barki, tylu sekretów dotrzymałam i tyle rzeczy załatwiłam innym, że teraz mam prawo się tak czuć... jak można zapomnieć o kimś kto pomagał, był... jest. Jest!
Jestem i nie zamierzam już się tym przejmować. I Wy też tego nie róbcie- nie zaprzątajcie sobie myśli tymi co odeszli z naszego życia choć żyją. Odeszli, zniknęli z naszego życia, bo tak chcieli, trudno. To nic nie pomoże. Czas nie wróci, tak jak nie zawrócisz rzeki.
Sens ma pogodzenie się z tym i potraktowanie jako nauki.
Dobrze, że życie daje nam nowe nadzieje, pozwala nam działać.
Dobrze, że zawsze jest ktoś, kto chce nas wesprzeć, wysłuchać, przytulić- i choćby była to jedna osoba na świecie to już jest wspaniale.
Kęs samotności jest tylko cząstką dnia codziennego, a ten ma wiele smaków -potrafi uszczęśliwić duszę i ciało. Żywmy się tym co dobre. Kęs jest nadal tylko częścią całości a nie całością.

wtorek, 4 czerwca 2013

Pytania


Dlaczego nie potrafimy zadawać pytań. Nie pytamy więc nie wiemy. Możemy też nieumiejętnie je formułować i nadal nie dowiedzieć się tego czego chcemy. Dlaczego wolimy domyślać się czegoś niż spytać i dowiedzieć się prawdy. Może to strach przed prawdą, przed nieznanym, przed sobą... co zrobię, jeśli to coś złego? Jak mam zareagować by było dobrze? A może będą oczekiwać ode mnie pomocy, uwagi, pieniędzy, rozmowy, czasu... może lepiej nie wiedzieć. Schowam się w kącie i będę udawać , że nie widzę problemu, nie dostrzegam, że coś jest nie tak. Poudaję i będę mieć spokój- nie  poznam sekretu więc nie będzie mnie on męczył. A co jeśli mnie dotyczy? To już w ogóle fatalnie. Lepiej porozmawiajmy o pogodzie, albo o tym co było w wiadomościach. Stwórzmy pozory, że jest dobrze. Och, denerwuje mnie takie podejście.

poniedziałek, 3 czerwca 2013

czas

Czym jest czas a czym nie jest?
Nie wiem jak zinterpretować tę definicję w swoim życiu. Fizycy od dawna próbują odgadnąć tajemnicę czasu. Czas zapewne jest czymś realnym ale mi wydaje się złudzeniem...
Czas ma swój kierunek, charakteryzuje się wzrostem entropii.
Czas życia, czy czas to życie. Jak określić swój byt, istnienie. Od życia do śmierci. od pierwszego oddechu do ostatniego, bądź od pierwszego bicia serca do ostatniego. Życie daje nam przestrzeń, czas, bądź nim jest. Nie da się ukryć, że to skomplikowane. Zawsze trzeba szukać odpowiedzi. Chciałabym z kimś o tym podyskutować, ale ludzi nie zawsze interesują takie rozmowy...

piątek, 31 maja 2013

Wybaczam, nie zapominam

Nie potrafię zapomnieć gdy ktoś mi coś złego zrobi, obrazi, skrzywdzi. I choćby potem ta osoba robiła wszystko by się poprawić, by było "normalnie" to nadal słyszę te słowa które mnie tak bardzo zraniły. Czy da się to jakoś wymazać z pamięci? Złagodzić? Wiem, że trzeba wybaczać, odpuszczać. Odpuszczam, wybaczam, staram się zapomnieć ale nie umiem.... ciężko jest mi z tym.
Jest taka  " nigdy nie zapomnij wyrządzonego tobie zła..." i niestety ja nie umiem zapomnieć.
Czy powiedzieć tej Osobie, że nadal mam uraz do niej? Czy może pozostawić tę informację dla siebie? Nie wiem co zrobić, ale udawać nie potrafię...


czwartek, 30 maja 2013

Przyjźń- Babcia i gąska

Pewnego pięknego dnia Dziadek zrobił Babci prezent- kupił jej gąski ( by mogła piórka podskubywać na poduszki). Babcia lubiła gąski więc sprawił Jej dużą radość. Gąski pasły się na wsi przez kilka lat w coraz to mniejszej ilości. Dziadek zmarł niespodziewanie.  Została jedna gąska od Niego. Babcia postanowiła przeprowadzić się do innego domu w innej ( większej) wsi. Odwiedzała stary dom, gdzie pozostałą część jej Rodziny i gąska. Gąska mająca ok 10 lat straciła jedno oko, ale radziła sobie doskonale. Królowała nad kurami, kaczkami. Zawsze miała najwięcej do powiedzenia- do wygęgania:) raz wysiedziała kacze jajo i małą kaczuszkę nosiła na plecach. Innym razem stadko kaczek adoptowała i oprowadzała po podwórku. Potem wszystkich czekała przeprowadzka i gąskę też. Babcia była zadowolona. Mijały lata. Gdy gąska straciła drugie oko, Babcia podsuwała jej pod dziób sałatę, którą sadziła tylko dla niej, dawała jej chlebek i pilnowała by zjadła, by nie dopadły jej jedzenia kury. Gąska dość długo była silna, jednak pod koniec osłabła więc Babcia nosiła ją na trawkę by się popasła, pobyła na słonku,nosiła ją do wanny pełnej wody, by popływała, ochłodziła się i wymyła. Wtedy wyglądała na tą gąskę którą pamiętam z dzieciństwa- silną przywódczynie stada, troskliwą matkę adoptowanych dzieci, przyjaciółkę Babci... A Babcia zawsze przy niej była. Niestety natura jest nieubłagana i przypomniała sobie o gąsce. Na szczęście i tak dość późno ale i tak za wcześnie. Gąska odeszła w wigilię Bożego Narodzenia mając 28 lat.

środa, 29 maja 2013

Dni, Których Nie Znamy

...Jak rozpoznać ludzi, których już nie znamy?Jak pozbierać myśli z tych nieposkładanych?Jak odnaleźć nagle radość i nadzieję?Odpowiedzi szukaj, czasu jest tak wiele...
Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamyWażnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamyWażne są tylko te dni, których jeszcze nie znamyWażnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy

wspomnienia do ocalenia

Zastanawiam się nad tym zagadnieniem już od dawna, chyba od zawsze... odkąd pamiętam.
Jako dziecko wiedziałam, że szczęściem jest uścisk ukochanych Rodziców czy Babci, naleśniki z jagodami, wyprawa do lasu na poziomki, kąpiel w jeziorze a potem jedzenie kanapek nad wodą, szaleństwo z Rodzeństwem. Szczęściem była piękna pogoda i zabawa do późna na podwórku do kolejnego wołania Mamy "dzieci do domu". Gdy była zima i mróz to też nie był nieszczęścia bo były ocieplacze i sanki, śnieżki, ślizganie na kałużach, budowanie igloo (zawsze bez dachu). Deszcz też nie smucił bo były koty i psy w domu wymagające nieustannej zabawy i karmienia (choć były zapewne objedzone).
Bycie małą projektantką dawało szczęście więc zwierzęta jak i lalki posiadały obrania szyte na miarę. Materiały pochodziły z okien ( zasłony), za małych naszych ubranek albo były to kolorowe resztki materiału od panki krawcowej. Ileż szczęścia dawał taki prezent- te resztki, ścinki tkanin były jak złoto. Sprawiały tyle radości. Szyłyśmy z Siostrą sroje lalom, marzyłyśmy, że kiedyś będziemy projektantkami mody, modelkami, księżniczkami i też będziemy nosić takie suknie. Och, wspaniałe marzenia, wspaniałe!
Miałyśmy też pomagać małym kotkom i innym zwierzaczkom. Pomagałyśmy, dokarmiałyśmy króliki-mleczem, kaczki- robakami, koty-rybami, psy-kotletami z obiadu, owieczki- mlekiem. Leczyłyśmy drzewa,kopałyśmy robaki, łapałyśmy ryby. Wszystko to dawało tyle szczęścia, że nawet nikt nie zastanawiał się czym ono jest. Po prostu było, trwało.

Pragnęłabym by i następne pokolenia też wiedziały co to szczęście, co to prawdziwa radość.
Smutkiem napawają mnie myśli że dzieci które siedzą przed komputerem, nie wiedza co tracą, dorośli czasami też są temu winni. Mamy wymówki, ulubiona to "brak czasu" ale to przy innej okazji....

czekając na wizytę- obawy

Czekając na wizytę do lekarza denerwuję się. Chcę już być u niego i dowiedzieć się co mi powie. Choć z drugiej strony boję się. Paraliżuje mnie myśl, że mogę dowiedzieć się czegoś co zmieni moje życie,życie bliskich co może mnie załamać... i tak słaba jestem... może nie słaba, co słabo się czuję. Chcę by było już dobrze, nie chcę już złych nowin, łez. Chcę móc cieszyć się z życia.